Solidni ligowcy #2 – Kontynuator tradycji ojca

Drugą z postaci, którą zaprezentujemy w naszym cyklu, przedstawiającym byłych piłkarzy, kojarzonych głównie z Ekstraklasą, jest Maciej Terlecki, który swoją karierę zaczął z wysokiego pułapu i mimo wszystko w większości zawiódł pokładane w nim nadzieje.

Maciej to syn Stanisława, byłego reprezentanta Polski, wybitnego piłkarza, którego problemem zawsze okazywał się charakter. Umiejętności ojca były jednak niepowtarzalne, dlatego łapiący się od małego piłki syn, automatycznie był porównywany do Stanisława.

Od małego trenował też z ojcem indywidualnie, przez co, dołączając do Znicza Pruszków, po zakończeniu zagranicznych wojaży ojca, przewyższał zdecydowanie kolegów. W wieku 15 lat zdecydował się na przenosiny do Polonii Warszawa, gdzie grał wtedy jego ojciec, z którym na co dzień bardzo często trenował. Był uznawany za wielki talent, będąc etatowym młodzieżowym reprezentantem Polski. Grający w środku pomocy zawodnik w 1993 zdobył mistrzostwo Europy U-16, pod wodzą Andrzeja Zamilskiego, a sam został uznany najlepszym zawodnikiem imprezy.

Po tym sukcesie, dostał mnóstwo propozycji. Skusił się ostatecznie na belgijski Anderlecht, gdzie wyjechał jeszcze jako junior, wcześniej będąc m.in. na testach w Bayernie Monachium. Okazała się to jednak dla niego kompletnie nieudana przygoda. Największym sukcesem było znalezienie się w kadrze meczowej na mecz Ligi Mistrzów z AC Milan. Po półtora roku zdecydował się na powrót nad Wisłę, wybierając ofertę ŁKS-u Łódź, choć wcześniej sam próbował zdobyć angaż w Legii Warszawa, był też na testach w Lechu Poznań, gdzie z kolei nie układało mu się z piłkarzami. Zdążył też odrzucić ofertę testów w Feyenoordzie. W Ekstraklasie zadebiutował jeszcze przed 18 urodzinami. Zagrał 90 minut w meczu z Lechem Poznań, wyrównując stan rywalizacji. Ostatecznie ŁKS wygrał to spotkanie 2:1, a Terlecki pokazał, że kariera ojca zupełnie nie ma z nim nic wspólnego, bo sam umiejętności ma spore.

Po dwóch kolejnych sezonach zdecydował się na zmianę barw. Problem polegał jednak na tym, że przeszedł do znienawidzonego Widzewa, przez co musiał zderzyć się z falą nienawiści kibiców zarówno z jednego, jak i drugiego klubu. Ostatecznie jednak we wschodniej części Łodzi poradził sobie nieźle, zdobywając na koniec wicemistrzostwo Polski.

Jego kariera nie nabrała jednak takiego rozpędu jak się spodziewano. Jako gracz Widzewa dostał powołanie do pierwszej reprezentacji, jednak ostatecznie licznik jego gier zakończył się na jednym. Klub miał dodatkowo ogromne problemy finansowe, a Terlecki nie dostając wypłaty, w końcu przestał chodzić na treningi, co skończyło się zawieszeniem i prawie rokiem bez gry. On sam z kolei zaczął podróżować po klubach, bowiem po odejściu z Łodzi z powodów finansowych, utracił też formę. Do końca swojej przygody z piłką, w żadnym nie grał dłużej niż sezon. Był m.in. Orlen Płock, Ruch Chorzów, Stomil Olsztyn, Pogoń Szczecin, Radomiak Radom. Tak naprawdę tylko w Stomilu i Radomiaku, jego gra była na wysokim poziomie. W pozostałych klubach grał niezbyt często. W końcu zdecydował się na grę w niższych ligach w próbującym się odbudować Radomiaku, czy Pelikanie Łowicz, a także Milanie Milanówek, gdzie był grającym trenerem.

Do tej pory jest uznawany za jeden z największych straconych talentów w historii polskiej piłki. Dzięki wczesnym treningom z ojcem miał rzadką wtedy umiejętność bardzo dobrej gry obydwiema nogami. Był do tego bardzo silny, świetny technicznie i miał doskonały przegląd pola.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: