Spolszczeni #1 – Chciał go Arsenal, on wybrał Lecha

Zaczynamy nowy cykl, w którym będziemy przypominać zawodników sportów zespołowych, którzy piękne chwile przeżywali w Polsce, a często zostali w naszym kraju na dłużej. Na początek piłkarz, uważany swego czasu za ogromny talent, który ostatecznie świetnie spisywał się tylko nad Wisłą.

Chodzi rzecz jasna o Semira Stilica, swego czasu uważanego za wielką nadzieję bośniackiej piłki. Bośniak treningi zaczął już w treningu sześciu lat w barwach słynnego portugalskiego FC Porto. Ostatecznie, jeszcze w czasach juniorskich wrócił do Bośnii i kontynuował swoją grę w barwach Żeljeznicara, gdzie w końcu awansował do pierwszej drużyny.

Spisywał się tam na tyle dobrze, że Arsene Wenger był zaoferował klubowi cztery miliony euro, byle żeby młody pomocnik trafił na Wyspy. Ostatecznie Stilić nie przeszedł do Arsenalu, bowiem na przeszkodzie stanęły problemy z uzyskaniem pozwolenia na pracę.

Ostatecznie trafił więc do Lecha Poznań, z którym podpisał w 2008 roku czteroletni kontrakt. Taką drogę polecił mu ojciec, były piłkarz oraz kolega z drużyny, mający przeszłość w Ekstraklasie, Omer Joldić. „Kolejorz” wydał na niego pół miliona euro. Jednak już po kilku meczach okazało się, że każdy cent szybko okaże się z nawiązką spłacony.

Już na początku sezonu udowodnił bowiem, że to piłkarz, przez duże „P”. Mimo kilku wpadek Lecha, prowadził zespół do kolejnych zwycięstw. Za jego gry na „kierownicy” Lech oprócz świetnych występów w Pucharze UEFA, strzelał bardzo dużo bramek.

Stilić mimo, że nie był zbyt skory do biegania, z piłką przy nodze był nie do powstrzymania. Lewą nogą potrafił niemal wszystko, co dodatkowo przydawało się przy stałych fragmentach gry, gdy dośrodkowywał „na nos”, bądź strzelał piękne gole z rzutów wolnych. Przez cały pierwszy sezon nie zagrał tylko w jednym meczu. W 48 spotkaniach strzelił 15 bramek i zanotował 14 asyst.

W kolejnym sezonie było ciut słabiej z jego formą strzelecką, a i cały Lech nie przekonywał. I mimo, że wyglądało to średnio, „Kolejorz” i tak zdobył mistrzostwo Polski. Stilić skończył z kolei z dwoma golami i 12 asystami.

W 2010 roku dostał kolejnego niesamowitego kolegę do pomocy. Zespół wzmocnił Artjoms Rudnevs. Obaj Panowie zaczęli szybko udowadniać, że Lech musi się obawiać, bo zaczynają przerastać ligę i zwrócili na siebie uwagę klubów europejskich, notując w Lidze Europy remisy z Juventusem, czy wygraną z Manchesterem City.

Jednak coś za coś. Lech kapitalne występy w europejskich pucharach opłacił słabymi w Ekstraklasie, przez co skończył bez kwalifikacji do pucharów.

Sezon 2011/2012 Stilić rozpoczął świetnie, ale szybko zaczął spuszczać z tonu. Było ewidentnie widać, że trzymanie go na siłę w Poznaniu nie pomaga nikomu. Na koniec Lech rzutem na taśmę wywalczył miejsce w pucharach, a sam zawodnik podczas fety zaintonował znaną przyśpiewkę obrażającą Legię Warszawa, za co został sowicie ukarany, jednak uwielbienie fanów osiągnęło jeszcze wyższy poziom.

Po sezonie przeszedł do Karpatów Lwów, gdzie szybko wywalczył miejsce w składzie, z czasem jednak przestał imponować formą. W całym sezonie rozegrał 24 spotkania, strzelił trzy bramki i zanotował cztery asysty.

Po jednym sezonie przeszedł do tureckiego Gaziantepsporu, jednak nie zdołał się tam przebić i szybko zaczął żałować swojej decyzji. Zimą zadzwonił Franciszek Smuda z propozycją odbudowy w barwach Wisły Kraków. Stilić mający świadomość, że nie ma szans na angaż w najlepszych ligach, zdecydował się wrócić do Polski i pod skrzydła Smudy.

I pokazał, że co jak co, ale w naszej ekstraklasie to grać potrafi. Od razu znalazł się w roli lidera i spisywał się znakomicie. Szczególnie w pamięć zapadnie mecz z Legią Warszawa, gdy na wyjeździe „Biała Gwiazda”  odrobiła dwubramkową stratę, grając w osłabieniu, a Stilić zaliczył asystę, a następnie niesamowitą bramkę z rzutu wolnego, która dała remis na Łazienkowskiej. W 16 spotkaniach Bośniak zanotował siedem bramek i dorzucił do tego cztery asysty.

Kolejny popis dołożył w sezonie 2014/2015, gdy w 37 meczach strzelił dziewięć bramek i zaliczył 13 asyst. Znów jednak zapragnął wyjazdu do innej ligi, by podjąć kolejną próbę przebicia się do mocniejszych lig. Wybrał ofertę APOEL-u Nikozja, które miało szansę na awans do Ligi Mistrzów. Na Cyprze jednak jego forma nie imponowała. Zagrał łącznie w 23 spotkaniach, ale strzelił tylko cztery bramki i zanotował jedną asystę.

Ponownie więc wrócił się odbudować do Ekstraklasy, po półrocznej absencji, gdy rozwiązał kontrakt na Cyprze. Zimą wrócił na Reymonta, do Wisły tym razem pod wodzą Kiko Ramireza. Hiszpan co prawda często na niego stawiał, jednak jego gra nie była zbyt kompatybilna ze stylem „Białej Gwiazdy”.

Po pół roku zdecydował się zmienić miasto i zawitał do Płocka, gdzie dość długo się „odkręcał”, jednak ostatecznie zaliczył całkiem udany sezon, gdy w 27 meczach zanotował cztery bramki i osiem asyst, a Wisła skończyła sezon na piątym miejscu. Z klubem pożegnał się Jerzy Brzęczek, a kolejni trenerzy nie byli przekonani do Bośniaka. W końcu został całkowicie odstawiony na boczny tor i w 2019 roku wrócił do rodzimego Żeljeznicara, gdzie spisuje się na tyle dobrze, że został mianowany kapitanem.

Okazuje się więc, że Stilić był stworzony tylko do dwóch lig: bośniackiej i polskiej. Zresztą w Polsce szybko się zadomowił. Jeszcze za czasów Lecha bardzo dobrze mówił po polsku, co tylko podbiło uwielbienie fanów. Jego celem zawsze był szeroko pojęty „Zachód” i trzeba być w tej kwestii szczerym. Dużo słabsi piłkarze wyjeżdżali z Ekstraklasy do dużo mocniejszych lig. Stilić ostatecznie tam nie trafił. A szkoda, bo były momenty, że ligę wciągał nosem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: