Z tylnego siedzenia #2 – Z celnością na bakier

Gdy wspomina się norweski biathlon od razu na myśl przychodzi Ole Einar Bjoerndalen. Ale w tej nacji było wielu mistrzów. Jednym z nich, choć nie tak bardzo okazałym, był Frode Andresen.

Biathlon to jak wiadomo połączenie biegu narciarskiego i strzelania. Problemem Andresena przez niemal całą karierę było właśnie to drugie. Że jest bardzo szybki, było wiadomo zawsze. Były zawody, w których gonić go mógł tylko Bjoerndalen. Co jednak z tego, skoro do tego dochodziły wizyty na strzelnicy. Na trasach wyróżniał się za to swoim wzrostem, mierzy bowiem aż 190 centymetrów.

Urodził się w Holandii, jednak bardzo szybko jego rodzina wróciła do Norwegii, wcześniej dużo podróżując po świecie. W swoim kraju osiedlili się dopiero gdy Frode miał cztery lata. Już rok później pierwszy raz założył narty, na których spędził większość dzieciństwa. W wieku 12 lat rozpoczął swoją przygodę z biathlonem. W zawodach biathlonowych zaczął startować już w 1985 roku. Faktyczny debiut w Pucharze Świata zaliczył w 1993 roku, w wieku aż 20 lat. Pod koniec sezonu 1992/1993 wystartował w zawodach w Lillehammer, jednak zajął dopiero 80 miejsce w sprincie.

Dopiero w kolejnym sezonie zaczął punktować. Pierwszy raz w Bad Gastein w grudniu, gdzie zajął 16 miejsce, również w sprincie. Przez kolejne trzy lata dość regularnie punktował, jednak nie pokazywał żadnych fajerwerków.

Zmieniło się to dopiero w sezonie 1996/1997. Na początku grudnia w Ostersund zajął drugie miejsce ponownie w sprincie, ulegając tylko Wadimowi Saszurinowi. Pięć dni później powtórzył ten wynik, tym razem uznając wyższość Wiktora Majgurowa. Dwukrotnie otarł się też od medal mistrzostw świata.

Pierwsze zwycięstwo odniósł w Ruhpolding na początku stycznia, wygrywając 10-kilometrowy sprint. Do końca sezonu zaliczył jeszcze dwa razy drugie miejsca, w Anterselvie i Nagano, ponownie w swojej koronnej konkurencji, dwukrotnie ulegając Ole Einarowi Bjoerndalenowi.

Na igrzyskach olimpijskich w Nagano zdobył wicemistrzostwo w sprincie, gdzie przegrał o półtora sekundy z Bjoerndalenem. Tym dziwniejsze było, że nie załapał się do czwórki, którą trener delegował do sztafety.

W 1999 roku zdobył dwa brązowe medale mistrzostw świata w Kontiolahti/Oslo. Rok później w stolicy Norwegii mógł już świętować tytuł w sprincie, a wicemistrzostwo w sztafecie. Bieg sprinterski wygrał w dość kontrowersyjnych okolicznościach, gdy biegł z naładowanym magazynkiem, co ze względów bezpieczeństwa jest zabronione. Ostatecznie mimo protestów, jury nie zamierzało zmieniać wyników. Z tego jednak powodu został zdyskwalifikowany z biegu masowego.

Przez kolejne sezony utrzymywał się w czołówce Pucharu Świata. W sezonie 2000/2001 zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W kolejnej kampanii był z kolei piąty.

Brak angażu do sztafety w Nagano odbił sobie w Salt Lake City, gdzie razem z kolegami zdobył mistrzostwo. Słabiej poradził sobie w konkurencjach indywidualnych. Przez kolejne sezony trzymał się blisko czołówki, jednak nie rozdawał kart. Fantastycznie wyglądał na trasie, jednak regularnie popełniał błędy na strzelnicy. Dlatego spośród 15 zwycięstw, które odniósł na światowych trasach, ani jedno nie było w biegu masowym, bądź indywidualnym. Tylko czterokrotnie zajął trzecie miejsca w biegach ze startu wspólnego.

Sezon 2005/2006 był ostatnim szczególnym w jego karierze. Stanął wtedy sześć razy na podium zawodów Pucharu Świata, trzykrotnie zwyciężając, oczywiście w sprincie. Zdobył też brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w sprincie. Sensacyjnie Norwegowie zajęli dopiero piąte miejsce w sztafecie. Rok później zdobył jeszcze dwa medale mistrzostw świata w Anterselvie w konkurencjach sztafetowych. W sprincie indywidualnie otarł się do podium, ostatecznie zajmując czwarte miejsce.

I na tym skończyła się jego wielka kariera. W kolejnych trzech sezonów okazyjnie punktował w zawodach Pucharu Świata.

Z racji na swoje umiejętności związane z bieganiem na nartach, często łączył też starty w biathlonie z tymi bez karabinu na plecach. Razem z Ole Einarem Bjoerndalenem kilkukrotnie wystąpił w zawodach Pucharu Świata w biegach, zajmując najwyższe ósme miejsce w biegu na 50 kilometrów. Na koniec kariery w 2009 roku został jeszcze mistrzem Norwegii na 50 kilometrów.

Ale to nie wszystko. Mało kto wie, że Andersen jest także zapalonym kolarzem. W 2002 roku wystartował też w mistrzostwach Norwegii, gdzie zajął 26 miejsce. Dodatkowo często surfuje. Obecnie zajmuje się obserwowaniem giełdy. Skończył bowiem studia ekonomiczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: