Nowy selekcjoner? Tylko Gmoch będzie wkurzony!

Dzień wlekł się powoli, leniwie i flegmatycznie. Dokładnie tak jak warstwy zimnego powietrza nad Polską. Miała być bestia ze wschodu. Ale bestia kojarzy się z czymś drapieżnym, agresywnym. Z tygrysem, z lwicą. A tu przytłoczył nas jakiś słoń albo inny hipopotam. No bestii nie da się pokonać ciepłymi kalesonami. Koledzy Tomasza Zubilewicza nie trafili z nazwą.

Globalne ochłodzenie przyniosło masę zdjęć z hasztagiem „brr” lub „zimno”. Fotografia naturalnie musiała pokazywać nieludzki ziąb np. pod postacią zdjęcia śniegu albo gluta zwisającego z nosa, który zmienił swój stan skupienia i wolą Matki Natury zmienił się w sopel. Całość kompozycji naturalnie powinna być przyozdobiona emoji podkreślającymi słupek rtęci w termometrze.

Prawdopodobnie tylko Małgorzata Domagalik wie, co sfotografował Jerzy Brzęczek i jakich hasztagów użył. Pewne jest, że coś zrobił źle. Bo jak inaczej zrozumieć zwolnienie popularnego Wuja ze stanowiska selekcjonera. Krążą teorie, że mogło mu się zdarzyć to samo co Markowi Suskiemu. Oby nie. Zdecydowanie więcej aspektów przemawia, że za decyzją Zbigniewa Bońka stoją średnie wyniki kadry w jeszcze bardziej średnim stylu, a nie rzesza chińskich porno-hakerów.

Internet zapłonął żywą dyskusją. Kto za Brzęczka? Jedni wieszczą wielki powrót Adama Nawałki. No ale czy serio człowiek, który zabrania cofać autobusem, wykona krok wstecz? Brzmi mało prawdopodobnie. Chyba że były selekcjoner zmienił swoje nastawienie i przemodelował światopogląd. Wieści jednak głoszą, że ostatnio więcej czasu spędzał we Włoszech aniżeli buddyjskiej świątyni.

Inni mówią, że na pewno przyjdzie Włoch. Bo Boniek ma kontakty. Bo grał w Juventusie. Bo połowa transferów Polaków na Półwysep Apeniński to efekt jego dobrego słowa. Dziennikarze rzucają nazwiska. „Spaletti” – krzyczą jedni. „Giampaolo” – przekrzykują drudzy. Jeszcze inni mówią o Nenadzie Bielicy.

W tym bazarowym krzyku zapominany o najważniejszym. Odpowiedzi na pytanie: jakiego trenera potrzebuje reprezentacja Polski? To musi być ktoś, kto nawiąże nić porozumienia z Robertem Lewandowskim. W takim razie to musi być to Andrzej Blacha. On jako pierwszy dostrzegł bożą iskrę u przyszłego kapitana kadry. Jednak problemy z korupcją, mogą być nie lada wyzwaniem dla marketingowców w PZPN-ie.

Skoro nie były trener Znicza to kto? Spójrzmy dalej. To musi być ktoś, kto nie przestraszy się gwiazd. Ktoś z charakterem. Budzący respekt i szacunek. Odpowiedź jest prosta: Stanisław Czerczesow. Ten jednak ma się dobrze w ojczyźnie i nic nie wskazuje na to, że wróci do Polski. Nawet pomimo syberyjskich temperatur. Alternatywą mógłby być równie wymagający Dan Petrescu, ale pech chciał, że dopiero co związał się z tureckim Kayserisporem.

Ale czy potrzebujemy zaściankowego chłopa w dresie, w u którego się zapieprza? W takim razie możemy wziąć Aco Vukovicia, który wyznaje ideologię zapieprzanizmu. Większość piłkarzy przecież gra na zachodzie Europy. Jedzą bezglutenową bottargę i popijają lampką schłodzonego Domaine de la Romanee-Conti Romanee-Conti Grand Cru.

Potrzebny jest trener, który odnajdzie się na salonach. Darshana Naik z portalu sportwlash.com umieściła na szczycie listy najprzystojniejszych szkoleniowców Joachima Loewa. Wygląd wyglądem, ale czy ktoś dłubiący sobie tu i ówdzie jest godny reprezentowania kraju? No a po drugie to Niemiec.

Co bardziej prominentni ludzie futbolu na czele z Markiem Szkolnikowskim i Bogusławem Leśnodorskim – uchylają, nam szarakom, rąbka tajemnicy. To będzie, ktoś „kto zna kadrę” oraz ,,będzie grubo”. Jest tylko jedna osoba spełniająca wszystkie te kryteria. Andrzej Strejlau.

Z Lewandowskim na pewno się dogada, bo od dawna jest piewcą jego talentu. A Robert grzeczny i ułożony nie odburknie starszemu panu. Na pewno nie pozwoli sobie też na osiem sekund ciszy. Może nawet podłapie legendarne „wyśmienicie” i będzie tym szafował podczas wywiadów niczym Bartosz Krajewski syntezatorem mowy.

Strejlau to stara szkoła. Będzie dużo biegania. Możliwe, że wrócą piłki lekarskie, więc wyznawcy zapieprzania będą wniebowzięci. Pasowałby jeszcze Orest Lenczyk i Romuald Szukiełowicz na trenerów przygotowania fizycznego.

O Andrzeja Strejlaua nie musimy się martwić na salonach światowej piłki. Z nie jednego jadł pieca i zna wielu, a nawet jakby koga nie znał, to ten ktoś naturalnie zna pana Strejlaua. Co prawda jest zadeklarowanym abstynentem, więc lampka wina odpada, ale z Grześkiem Krychowiakiem się dogada. Można nawet uruchomi tę pieprzoną maszynę.

Strejlau to selekcjoner idealny. Dobrze zna kadrę i jego powrót na pewno będzie szeroko komentowany. Tylko Jacek Gmoch będzie rozgoryczony bazgrał, że jak to! Że to skandal! Że dlaczego nie on! Między tymi panami to dopiero wieje chłodem. Bestia ze wschodu się chowa!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: